Discussion about this post

User's avatar
HaverPL's avatar

Wychodzi na to, że tzw. nowoczesność okazuje się złudzeniem. Sądziliśmy, że postęp techniczny automatycznie uczyni człowieka lepszym. Internet jest wielką biblioteką ludzkości, ale zarazem narzędziem błyskawicznego rozpowszechniania nienawiści. Zapewne AI tylko zwiększy skalę tego zjawiska.

Prawdopodobnie człowiek był, jest i pozostanie istotą plemienną, podatną na emocje, potrzebującą wspólnoty, sensu i czegoś, co uzna za święte. Orient ma islam, Zachód coraz głębszą sekularyzację. Być może prawdą jest więc, że religia stanowi swoisty system operacyjny ludzkich społeczności. Bez takiego systemu Zachodowi może grozić coraz większy chaos.

Obserwując współczesnych aktywistów klimatycznych, propalestyńskich i podobne środowiska, trudno oprzeć się wrażeniu, że ich działalność częściej prowadzi ku napięciu, chaosowi i destabilizacji niż ku spokojowi, dobrobytowi i dobrej przyszłości Zachodu.

Ostatnie dekady pokazały paradoksalne sojusze części lewicy z islamem. Tam, gdzie islamiści zdobywali realną władzę, ich dotychczasowi sojusznicy często sami stawali się jednymi z pierwszych ofiar nowego porządku. Być może podobny mechanizm powtórzy się teraz w innej konfiguracji: chińscy komuniści nacjonaliści instrumentalnie wykorzystają świat muzułmański, by następnie podporządkować go sobie technologicznie poprzez nadzór, infrastrukturę, dane i systemy kontroli.

Romana Kolarzowa's avatar

Myśl do rozpowszechnienia: "Daj małpie ideę, a będzie mordować z poczuciem wzniosłości."

Nie bez powodu naturalizm ciągle ma fatalną prasę; nadal trwają starania, aby poza mową teologiczną utrzymać koncept jakościowej odrębności gatunku ludzkiego - prymat duchowości i te rzeczy. Nadal używa się ku potępieniu postępków nikczemnych wyświechtanego porównania "zachowywał się jak zwierzę". Postępki wszelako nikczemne, ale zgodne z racjami, które się podziela, dostępują właśnie uwznioślenia: to było straszne, ale to jednak nie była zbrodnia, bo idea... To może był wyraz pobożności, której forma już nam nie odpowiada. To było "dla dobra" jakiegoś - (jesli naszej zbiorowości, to był patriotyzm). Nie ma dyskomfortu; przeciwnie, jest ulga, że ominęły - pojedynczo i zbiorowo - te formy wyrazu wielkich idei, które nas brzydzą, czasem nawet szczerze. Ale kto zywi przeswiadczenie, żeśmy żaden tam "gatunek wybrany", ten nijakiej ulgi nie ma. Wprost przeciwnie, im więcej słucha rozważań o przeanieleniach wszelakich (przykadem tego procesu są LGBTQ for Palestine ), tym większy jest niepokój. Za dużo idei i patosu znajduje ujście w rzezi.

1 more comment...

No posts

Ready for more?