Discussion about this post

User's avatar
Romana Kolarzowa's avatar

Hmm... nauki humanistyczne i społeczne nie tylko unikają poszukiwania tego, co może jakiejś koncepcji bruździć, aż do wywrócenia jej. One, a raczej ich kapłani i misjonarze, nieustannie mają za koronę wszelkiej argumentacji nabożne odwołanie do autorytetów. Bo Weber, bo Durkheim, bo Mauss... nowszych badaczy na ogół się nie zna. Kto zaś robi badania interesujące i uczciwe, ten nie jest jakoś szczególnie promowany. Przykład proszę: http://iss.uw.edu.pl/tomasz-zarycki/

Liczące prawie ćwierć wieku studium "Region jako kontekst zachowań politycznych” winno być od jakichś czterech lat żywo dyskutowane, a autora należałoby ciągać od studia do studia, aby tłumaczył, co z jego ówczesnych rozpoznań się wzmocniło, co rozwinęło, a co zamarło lub zwichrowało się w nieprzewidzianą stronę. Gdyby to z badaniami rosyjskimi połączyć... ale nic takiego nie ma. Chce Zarycki dyskutować? Ma do tegoseminarium i zawsze może napisać artykuł, dla może 200. czytelników.

A potem jest Pani Elwira. Z myślą zacna, godną także Pani Elizy (tej z listy lektur i pomników, ale może i tej od Pana Sułka Najdroższego): "(...) traktowanie rdzennej ludności i ideologia za tym stojąca w stylu “niesienie cywilizacji” itp jest już typowe dla zachowań kolonialnych.” Bardzo mi się podoba jeden z możliwych wniosków z tej (zawieszonej w powietrzu) konkluzji: ależ wszystkie Siłaczki życie poświęciły "niesieniu cywilizacji", poczynając od skromnych kaganków oświaty; były więc emisariuszkami ideologii kulturowego skolonizowania ludności rdzennej, nieskażonej alfabetem i algebrą. Efekty tej kolonizacji nazywano (zapewne perwersyjnie) "awansem społecznym" - nie inaczej więc, niż w przypadku Indusa, który opanował angielski i zdobył stypendium oksfordzkie.

Magdalena Hen's avatar

Właśnie niedawno zastanawiałam się, czy nie napisać odpowiedzi pewnej osobie, niestety z rodziny - co prawda dalszej. Na fakty odpowiadała emocjami. Dość obrzydliwymi. Chciałam napisać, że ja jestem w stanie sprawdzać, kto płaci za propagandę i jaki jest jej cel. To tak. Jednak badanie, w jaki sposób uruchamia się potrzebę nienawiści, po prostu mnie odstręcza. Dlatego nie zajmuję się socjologią.

2 more comments...

No posts

Ready for more?